matilda-snape blog

Twój nowy blog

Myślałam, że osiągnęłam już taki stan harmonii ze swoją osobowością, że potrafię całkowicie kontrolować swoje ciało, charakter, mówić, co myślę, że nic mnie nie może już zaskoczyć. A tu psikus. Nie wzięłam pod uwagę relacji z drugim człowiekiem.

Przedwczoraj w nocy doświadczyłam blokady, jakiej dawno już nie zaznałam.
Przyczyna? Poprzestańmy na tym, że mój perfekcjonizm nie pozwala mi zaakceptować faktu, że coś może mi się nie udać; nie wzięłam pod uwagę tego, że każdy przeżywa w inny sposób.
Efekt? Sam mnie zaskoczył. Stuliłam się w sobie, zawstydzona swoją niemocą i naiwnością myślenia, że potrafię, że co to dla mnie. W głowie milion myśli, a ja nie mogę wykrztusić ani słowa. Nawet teraz, kiedy rozkładam sytuację na czynniki pierwsze, nie wiem, co mam napisać.

Nie wiem, kto był bardziej zaskoczony – On czy ja. Ale On do mnie mówił, i do tego tak, że uczucie ambiwalencji rosło – zakłopotanie ale i wdzięczność, bo jeszcze nikt nigdy tak do mnie nie mówił, z takim przekonaniem. Że to, co czuję, ma dla Niego znaczenie.
Ja też chciałam mówić, ale myśli nie zostały ubrane w słowa. Ze strachu przed odrzuceniem. Nieprzewidywalność mnie zabija.

Okazuje się, że nadal „anksy mają warstwy”.
Ale czuję, że znalazłam osobę, która być może pozna je wszystkie.

563.

Brak komentarzy

Wakacje się, kurde, kończą.
Pora na małe podsumowanie:

1. Jedyny czas spędzony poza Poznaniem to tydzień na Mazurach. Żałosne. Miałam pojechać jeszcze na tydzień w góry, ale oczywiście nic z tego nie wyszło.
2. Miałam praktyki. Fajne. Sporo się nauczyłam.
3. Zarobiłam na tych praktykach na Macbooka. Który jest zajebisty. :D. I kocham go.
4. Obejrzałam wszystkie 4 sezony House’a i umieram z miłości do głownej postaci. Hmm, kogoś mi przypomina… Są tego samego wzrostu, choć ten drugi nosi się na czarno, wlącznie z włosami. (Serio, Laurie jest bodajże kilka cm wyższy od Rickmana. I nieporównanie lepiej wygląda :D)
5. Miałam chodzić na intensywny kurs dojcza. Omnibus nie uruchomił kursu, a Empik nie miał odpowiedniego w moich godzinach. Kurde.
6. Po pół roku prowadzę sejasa lepiej niż moja mama. Serio. Tylko mam gorszy wzrok :/
7. Strasznie żałuję, że nie pojechałam na ten cały miesiąc do Hiszpanii ze znajomymi. Strasznie :(
8. Przez całe wakacje przeczytałam raptem 2 książki. Żałosne.
9. Faceci, którzy się do mnie odzywają, mają tendencję do bycia akurat w depresji. WTF??
10. UAM zapodaje mi beznadziejny plan. Prawie taki jak AE.
11. Mam dzisiaj doła. Poczucie straconego czasu. Nie wiem. Mogłam go lepiej wykorzystać. Kurde, nienawidzę siebie :(
12. Już-nie-luby miał być przyjacielem, ale znalazł sobie nowy obiekt zainteresowań i o mnie zapomniał. Ba, nawet mnie oskarżał, że to ja go całe pół roku dolinowałam…
13. Mam nareszcie fotoszopa, milion bruszów i fontów. Mam nadzieję natenczas coś spłodzić natenblog.
14. Nie wiem, co ze sobą zrobić ;(

562.

1 komentarz

Oglądanie House’a przed snem bardziej ryje psychę niż czytanie kodeksu :O
Wczoraj oglądałam odcinek, jak przyszedł do niego jeden emo koleś z odtwarzaczem mp3 w tyłku. :O:O:O
Zgadnijcie, co mi się śniło…

561.

Brak komentarzy

1. Uwielbiam ludzi z problemami. Oglądać w serialu. Uwielbiam ich
rozszyfrowywać :D (Wystarczy wspomnieć, że Seva rozszyfrowałam już w 3
tomie, jak Uliczka ;]). House jest idealnym do tego celu protagonistą.
Co prawda, nie ma długich kruczoczarnych włosów, i udaje amerykański
akcent, ale jego mhroczna przeszłość i związany z nim cynizm,
inteligencja i sarkazm (czyli znany w pewnych kręgach CIS) oraz
specyficzne chamstwo, powoduje, że chyba uzależnię się od tego serialu.
Syndrom Seva wraca.
2. W CF nastał czas pracy praktykanta. Czyli wklepywanie danych :D
3. Prawdą okazało się, iż ze względu na sławną konferencję klimatyczną,
UAM ma w najbliższym semestrze 2 tygodnie krócej zajęcia ^^
4. Dokonałam dzisiaj szokującego odkrycia podczas sprzątania samochodu. Otóż – seicento ma zapasowe koło !!! No kto by pomyślał.

Bilans dnia na plus, acz mogło być lepiej. Niemniej, pozwolę sobie
zacycować: „Like the philosopher Jagger sad, you can’t always get what
you want” ;]

Dobranoc państwu

560.

2 komentarzy

Byłam zatem na odwiedzinach u XIV celem popracowania trochę i zniechęcenia się do harcuchów na następny rok ^^

1. Seicento to wcale nie takie złe autko :D Nie wiedziałam, że może jechać 120 na godzinę. Mogę nawet je dostać, jak mamusia dostanie nowego automobila :) Trasa powrotna (90km z kawałkiem) zajęła mi 1h i 15 minut.
2. Uwielbiam wyplatać prycze. Nawet bardziej niż zbijać je babą :D Wymyśliłam wczoraj, że jak pojadę na odwiedziny, to zbiję i wyplotę sobie własną przenośną :D
3. Nie lubię robić zlewów :<
4. Wstawanie niewyspanym nie jest fajne :<
5. Kiedy ja pełniłam obowiązki kwatermistrza, potrafiłam pomyśleć w sobotę o żarciu na niedzielę. A nie, że ja muszę bujać się sejasem po okolicy w poszukiwaniu czynnego sklepu tudzież piekarni, co by wypełnić się mogły żołądki 60 osób.
6. Z Buchcią miałyśmy wiksę z sieporami :D
7. Muszę wrzucić foty na picasę.
8. Dostałam wypłatę od CF :D
9. Nadal nie mam macbooka.
10. <3 House MD :D

559.

1 komentarz

Myśl numer 1. po przebudzeniu – kodeks cywilny nie powinien być ostatnią rzeczą, którą widzisz przed snem :O

Jutro jadę na pionierkę do XIVu. Samochodem :D
Pierwszy raz pojadę w tak daleką trasę. Powbijam sobie gwoździe, ponoszę drewno, pokąpię się w jeziorze o północy, ponabijam się na odprawach :)

558.

5 komentarzy

Czas sobie biegnie jak chce i przecieka przez palce. Uważam się za osobę zorganizowaną, ale to, co się ostatnio dzieje z moim czasem wolnym, przechodzi wszelkie pojęcie.
Tak jak pisałam, zaczęłam praktyki – nigdy bym nie pomyślała, po doświadczeniach z XIVem i generalnie, że praca zespołowa będzie mi dawać taką satysfakcję. Każdy robi to, co do niego należy, można się spokojnie zajmować swoją działką, wiedząc, że reszta nie jest na twojej głowie. Niesamowity komfort, zważywszy traumę po projekcie z Prognozowania. No, ale pewnie w tej kwestii ma trochę znaczenie kwestia bycia za tę pracę wynagradzanym :P

W każdym razie, cieszę się, że nie rozdaję ulotek/nie kopertuję wyciągów/nie kseruję/nie robię kawy w skórzewskim oddziale WBK, na praktyki w którym się zgodziłam zanim zadzwonili do mnie z CF, do którego próbowałam się później dodzwonić celem anulowania tychże. Warto dodać – bezskutecznie, bo najwyraźniej mają blokadę na połączenia przychodzące albo cóś – przez co przez 3 dni próbowali się do mnie dodzwonić :P

Jedyny problem, wspomniany na początku, to czas. Wstaję o 6:55, bo w końcu są wakacje i co to w ogóle za pomysł, żebym miała wstawać o 6:25 jak w roku akademickim. 7:50 bus, 8:30 włączam zegar i jadę z koksem. Przez pierwszy tydzień nie mogłam w rytm się wbić i byłam w domu nawet o 19:30. Teraz jest lepiej – dzisiaj byłam o 18. No i wykoncypowałam sobie system pracy przez 4 dni po 8,5h by później w piątek wcześniej rozpocząć weekend ;]

Kolejna sprawa – laptop. I bought a macbook on allegro, paying quite a reasonable price, considering lack of necessity of going to US and getting one myself (macbook, not the price, of course), not to mention saving over 400 in comparison to iSpot with 10% discount.
The thing is… I still haven’t got in front of my eyes. The seller has some technical problems with shipping. Don’t want to go into details. Anyway, I wait.

Kiedy dostanę jabłuszko, zabiorę się za layout refreshment, bo na tego laya już nie mogę patrzeć. A nie chcę zaśmiecać tego przechodniego lapa jakimiś bruszami. Mam już fotę, więc powinno pójśc dośc szybko.
Gorzej idzie z joomlą, która mnie nie lubi. A ja nie lubię Total Commandera już, bo mi wiesza połączenie.

Teraz przejdźmy do robienia z siebie ofiary i sentymentalnej emo nastolatki.
Katarzyna i Marek się hajtnęli, ja natomiast – zgodnie z obietnicą, zaraz po ślubie rozeszłam się w zgodzie ze swoim już-nie-lubym. Jakkolwiek to zabrzmi, czuję się staro. I że marnuję czas.
Najchętniej pojechałabym na cały miesiąc na obóz albo w góry, najlepiej z Kachą, Markiem, Kukim i paroma innymi osobami. Wdychać zapach wilgotnej ściółki, oglądać wschody i zachody słońca, kąpać się w jeziorze, myć w strumieniu itp. Gdzieś zdala od miasta, bo czuję, że coraz bliżej chwili, kiedy już nie będę mogła robić spontana i jechać daleko, żeby pochodzić. Że jeszcze trochę i tylko praca będzie moim życiem.
Straszne, że już nigdy nie pojadę na cały obóz.
W tym roku będę tylko na pionierce – notabene, pierwszy raz tak daleko pojadę samochodem. Budować :) Może pograć na gitarze.

Dobra, czas spać. Jutro nowy dzień.

557.

Brak komentarzy

beznadzieja. nic mi nie wychodzi :( zawsze muszę wszystko psuć i wszystkich zniechęcać. będę sama do końca życia :(

(ale sesje skonczylam. jeszcze tego by brakowało, żeby nie…)

556.

1 komentarz

Powolutku, coraz bliżej koniec sesji.
Akademia Ekonomiczna właściwie z głowy, choć ostatkiem czasu staram się zrobić projekt z Ruby on Rails na Supply Chainsy. Może będzie czwórka.
Wczoraj za to był egzamin z prawoznawstwa. I już wieczorem wyniki – czwóreczka :) Mogło być lepiej, ale i tak nieźle. No i <3 dla Smolaka, że tak szybko poprawił :) Dla porównania, na wyniki egzaminu z databasów czekam już 18. dzień….

Przede mną jeszcze starcie z prawem konstytucyjnym. Profesora nie widziałam nigdy na oczy, ale nic to. Gorzej, że książkę widziałam dawno temu :P Trzeba coś z tym zrobić!

Praktyki mam :) Dwa tygodnie temu byłam na rozmowie kwalifikacyjnej do Content Forces. Dostałam ofertę na IBK, a ponieważ zajmują się marketingiem internetowym, stwierdziłam, że świetne miejsce, żeby zacząć karierę :) No i byli zachwyceni, a ja po raz pierwszy poczułam, że dobrze wybrałam specjalność, że w gimnazjum sama uczyłam się htmla i poznawałam cms :) No cudnie. Szef jest Holendrem i w ogóle międzynarodowa ekipa :) Zaczynam 7.07 ;] Zarobię sobie na laptopa, jak planowałam :D

[555]

1 komentarz

„   Jakiś czas później natknęliśmy się na grupę sklonowanych metalowców, zgarbionych pod ciężarem nieczytelnych naszywek i brudnych, dżinsowych katan. Bez przerwy wybijali dłońmi o najbliższą powierzchnię perkusyjne blasty z ulubionych kawałków, sprawiając wrażenie, jakby jakimś cudem w wieku siedemnastu lat zachorowali na Parkinsona.
(…)
   - Ej, kurwa, typy – powiedział jeden z tych chłopaków, stojąc w krótkiej koszulce i demonstrując, jak bardzo lubi bawić się w ludzką popielniczkę. – Jesteście królami. Najpierw spuściliscie łomot tym jebanym katolom, a teraz rozjebaliście tę budę. Gdybyście mieli jakikolwiek problem, gdy będziecie robić cokolwiek, gdziekolwiek, wysadzać ratusz, nie wiem, strzelać do ludzi, dajcie nam znać. Jesteśmy z wami. Jesteśmy po tej samej stronie. Z chęcią wbijemy na tę imprezę.
   I szepnął mi do ucha:
   - Sieg heil szatan, bracie.
   Zupełnie nie wiedziałem, co mu odpowiedzieć. Czuj duch? Tu Brzoza, przyjąłem? Jak dla mnie już samo słuchanie metalu klasyfikowało cię jako medycznego debila.”

„Radio Armageddon”, Jakub Żulczyk
:D


  • RSS